Przedszkole Samorządowe Nr 14
z polskim i białoruskim językiem nauczania
w Białymstoku

Magia jesieni na Podlasiu: Odwiedziliśmy Wioskę Dyniową w Majątku Howieny!

Pomarańczowy zawrót głowy, czyli jak nie daliśmy się zjeść alpakom w Majątku Howieny!
Jesień nadchodzi bezlitośnie, a wraz z nią dylemat: zaszyć się w cieplutkiej sali z zapasem herbaty i zupy czy ruszyć w teren? My wybraliśmy opcję numer dwa i zameldowaliśmy się w Majątku Howieny w Pomigaczach. Cel? Zagroda Dyniowa – miejsce, w którym stężenie koloru pomarańczowego na metr kwadratowy przekracza wszelkie dopuszczalne normy, a dynie są dosłownie wszędzie.
Protokół z pola bitwy, czyli co tam właściwie robiliśmy?
Jeżeli myślicie, że dyniowa zagroda to tylko ładne tło do robienia pięknych zdjęć, to jesteście w głębokim błędzie. To prawdziwy poligon przetrwania, na którym zaliczyliśmy następujące stacje:
  • Dyniowy fitness i labirynty z siana: Próba przejścia przez labirynt bez zgubienia buta to wyższa szkoła jazdy. Do tego doszły zacięte potyczki o tytuł „Króla Kukurydzy” – rywalizacja była ostrzejsza niż w finale Ligi Mistrzów.
  • Negocjacje dyplomatyczne z alpakami: W Sielskiej Zagrodzie czekał na nas komitet powitalny w postaci alpak, lam i kucyków. Udało nam się też pomachać do kangurów, które ewidentnie zastanawiały się, co robią na Podlasiu.
  • Pumpkin Disco, czyli taniec połamaniec: Parkiet na świeżym powietrzu zweryfikował nasze poczucie rytmu. Dzieci bawiły się świetnie, dorośli udawali, że bolą ich korzonki, żeby tylko nie musieć skakać do rytmu hitów o „wesołej dyni”.
  • Wspólne ognisko: Idealne zwieńczenie chłodniejszego, jesiennego dnia. Zapach dymu, pieczenie kiełbasek i chwila relaksu na świeżym powietrzu.

[KLIKNIJ PONIŻEJ I ZOBACZ NASZĄ DYNIO-GALERIĘ]
(Oglądacie na własną odpowiedzialność, nie odpowiadamy za napady śmiechu!)